Meble w stylu Art Deco od lat cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem kolekcjonerów i miłośników wzornictwa. W czasach, w których były tworzone trafiały najczęściej do gabinetów osób zamożnych, nie były to meble produkowane z myślą o przeciętnym użytkowniku. Ich zadaniem było podkreślać status właściciela, dlatego dużą wagę przykładano do jakości wykonania oraz szlachetnych fornirów, które często były najważniejszą ozdobą mebla.
Dziś ich rola nieco się zmieniła. Oczywiście nadal mogą służyć jako pełnoprawne biurka, jednak często stają się elementem wystroju wnętrza.
Prezentowane biurko jest doskonałym przykładem tego stylu. Już na pierwszy rzut oka uwagę zwraca charakterystyczna dla Art Deco forma. Mebel ma spokojną, wyważoną bryłę, która mimo swoich rozmiarów nie wydaje się ciężka. Dopiero po chwili zaczyna się dostrzegać piękny rysunek orzechowego forniru, będący jedną z jego największych ozdób. Mimo wielu lat użytkowania zachowało swój charakter, choć jego stan wyraźnie wskazywał, że od dawna nie było otoczone właściwą opieką.
Konstrukcyjnie biurko zachowało się w dość dobrym stanie. Problemem była noga, która została wyrwana, co powodowało niestabilność całego mebla. Największe zniszczenia widoczne były jednak na blacie. Powierzchnię pokrywała gruba warstwa zabrudzeń i starych preparatów konserwacyjnych, które przez lata gromadziły się na fornirze. Dodatkowo blat posiadał liczne uszkodzenia i ubytki. Na środkowej szufladzie brakowało dekoracyjnego elementu wykończeniowego, a zamki i okucia wymagały naprawy i gruntownego czyszczenia.
Największe wyzwanie stanowił blat. W pierwszej kolejności usunęłam zniszczony fornir i przygotowałam podłoże pod nową okleinę. Wybrałam fornir orzech kalifornijski, który harmonijnie współgrał z charakterem mebla i zachował jego artdecowski wygląd.
Wykonałam również rekonstrukcję ubytku dekoracyjnego na szufladzie. Brakujący element odtworzyłam i dopasowałam do zachowanych fragmentów, tak aby nie wyróżniał się od oryginału.
Dużą uwagę poświęciłam naprawie uszkodzonej nogi. Najważniejszym zadaniem było przywrócenie konstrukcji odpowiedniej sztywności. Tego typu naprawy nie są najbardziej widowiskowym etapem renowacji, ale są niezbędne. Nawet najpiękniejsze wykończenie nie ma sensu, jeśli mebel nie jest stabilny.
Podczas renowacji zależy mi na zachowaniu jak największej ilości oryginalnych części mebla. Dlatego wszystkie okucia zostały zachowane i poddane dokładnemu czyszczeniu.
Naprawiłam również oryginalne zamki. Po wielu latach znów działają prawidłowo i mogą pełnić swoją funkcję. Do kompletu dorobiłam także nowy klucz.
Po zakończeniu prac naprawczych przyszedł czas na wykończenie. Cały mebel wykończyłam tradycyjną politurą, która doskonale podkreśla głębię koloru oraz niezwykle dekoracyjny rysunek forniru. Blat, jako najbardziej eksploatowaną i narażoną na uszkodzenia część biurka dodatkowo zabezpieczyłam lakierem. Pozwoliło to zwiększyć odporność powierzchni na codzienne użytkowanie przy jednoczesnym zachowaniu eleganckiego wyglądu całego mebla.
Po zakończeniu prac wysłałam właścicielowi zdjęcia gotowego biurka. Zawsze jestem ciekawa takich reakcji, szczególnie gdy mebel przyjechał do pracowni w tak słabym stanie jak ten egzemplarz. W odpowiedzi przeczytałam: „Wyszło doskonale, gratuluję talentu!”.
Nie ukrywam, że było mi bardzo miło. Przez cały czas patrzyłam na to biurko głównie przez pryzmat kolejnych problemów do rozwiązania. Najpierw uszkodzony blat. Później wyrwana noga. Potem brakujący detal na szufladzie. Dopiero kiedy zobaczyłam gotowe zdjęcia obok fotografii wykonanych przed renowacją, sama uświadomiłam sobie, jak dużą metamorfozę przeszło.
To kolejny przykład pokazujący, że nawet mocno zaniedbany mebel może odzyskać elegancję, jeśli renowacja zostanie przeprowadzona z poszanowaniem oryginalnego rzemiosła i materiałów.
Pracownia:
ul. Bajkowskiego 16
05-220 Zielonka
telefon: 514 819 002 - Ewa
email: biuro@renowatorka.pl